QUADERNI
6 listopada 1943 r.
Jezus mówi: "Wiem, że jesteście osaczeni i słabi. Wiem o tym i sądzę was, biorąc to pod uwagę. Nie byłbym bardziej sprawiedliwy, gdybym nie brał pod uwagę waszej słabości i działań Złego. To, co sprawia, że staję się surowy, to fakt, że wiele [razy] nie upadacie z powodu słabości czy podstępu demonicznego. Upadacie świadomie. Rzucacie się dobrowolnie w otchłań, mówiąc sobie: "A cóż mnie obchodzi Bóg?". Właśnie wtedy nazywam was "Judaszem"[551]. Sprzedajecie Mnie za moją drogocenną Krew. Wydajecie Mnie w ręce szatana, oddając mu swoją duszę, która jest moja, ponieważ odkupiłem ją swoją śmiercią. Zdradzacie Mnie, nazywając się chrześcijanami, lecz czyniąc dzieła antychrześcijańskie. Także Judasz spożył Eucharystię i mając Mnie w piersi, poszedł wziąć pieniądze zapłaty, i rękami splamionymi tym pieniądzem objął Mnie, aby wskazać Mnie nieprzyjacielowi. Judasz budzi w was wstręt. Ale cóż innego czynicie wy, którzy staracie się wykorzystać swoją pozycję chrześcijan dla własnych celów, a nie służycie sprawom Chrystusa? Tak mało im służycie, że opuszczacie je, by iść za Uwodzicielem. Jakże wielkie będzie moje miłosierdzie dla tych, którzy upadają wbrew swej woli i żałują swego upadku! Jeden, dwa, dziesięć, sto upadków niezłośliwych nie rani Miłości śmiertelnie. Są to wzajemne zadrapania, które leczą wasze łzy i które uzdrawia moja miłość. Mówicie Mi: "Zmiłuj się, Panie", a Ja mówię wam: "Przyjdź, biedne dziecko, do Ojca". Zawsze jesteście moi, dopóki miłość w was nie wygaśnie. I to dla dzieci zranionych oddałem swoją Krew. Bądźcie więc dla siebie sprawiedliwi i miłosierni, jak Ja nimi jestem. Starajcie się Mnie poznawać i miłować, aby nie pozbawić swej duszy jej prawa do wiecznej radości. Wróćcie na drogę Życia. Moje przykazania są tą drogą. Starajcie się mieć je przed oczyma w ciągu dnia. Bo jeśli słabość wciągnie was potem w lekkie błędy, zapewniam was, że nie musicie się załamywać. Jutro uczynicie lepiej niż dziś, a pojutrze lepiej niż jutro. Roślina rośnie powoli. Każdego dnia nowy korzonek, każdego dnia nowy liść. Ale gdy już urośnie, jakże jest piękna! Taka jest doskonałość, dzieci. Zdobywa się ją stopniowo. Lecz czy sądzicie, że dam mniejszą nagrodę temu, kto nie stał się doskonały od razu? Nie, przeciwnie. Między tym, kto był święty z mojej łaski, a tym, kto chciał być święty wbrew swej naturze, spojrzę na tego bohatera miłości okiem dwakroć bardziej miłującym. Nagroda w wieczności jest jedna: oglądanie Boga. Lecz początkowy uścisk zjednoczenia między zwycięskim wojownikiem przeciw ciału, światu i szatanowi, którzy przez całe życie poruszali w nim swoją wężową istotę tysiąc razy ściętą i tysiąc razy zmartwychwstałą, będzie przeniknięty szczególną ekstazą. Ja wam to mówię. Wierzcie Mi, Prawdzie. Jakże pilna jest teraz w was potrzeba tej pamięci! Umieracie z tego, że nie pamiętacie, iż jesteście chrześcijanami. Zwróćcie się ku Chrystusowi. Mówi[552] Mądrość: "A ten, kto zwracał się ku temu znakowi, nie był uzdrawiany przez to, co widział, lecz przez Ciebie, Zbawicielu wszystkich". Oto, dzieci. Nie uzdrawiacie się z waszych chorób, indywidualnych i publicznych, bo nie umiecie dostrzec Mnie. Praktyki się nie liczą, odwety rodzą jeszcze większe zło, zemsty zabijają najpierw tego, kto ich dokonuje, niż tego, kto je otrzymuje,[553] środki zaradcze zawodzą, nie naprawiając niczego. Ale gdybyście przyszli do Mnie, bylibyście zbawieni. Zarówno w odniesieniu do życia na tej ziemi, jak i do życia w zaświatach. Powtarzam moje pragnienie.[554] Niech będzie wiele aktów adoracji Krzyża, który jest tronem potęgi Jezusa, waszego Zbawiciela. Jak wąż[555] wywyższony na krzyżu miał moc uzdrawiania Żydów, tak Ja, Ten, który jest nieśmiertelny, wywyższony na Krzyżu, będę miał moc odpędzenia tego, co was przeraża i dręczy, ponieważ Ja jestem Panem życia i śmierci i mogę wnieść życie tam, gdzie już nadciąga śmierć, i zwyciężyć śmierć, przywołując do życia. Nikt, oprócz Mnie, nie może tego uczynić. Szatan może dać wam wszelkie moce, ale nie tę, by przywrócić ruch życia. Przeciwnie, poucza was, jak niszczyć życie, w nienawiści do Dawcy życia, który, aby was karmić nie tylko dla życia cielesnego, dla którego sprawia, że kiełkuje i kłosi się zboże, lecz dla życia duchowego, daje wam Chleb, który uwielbiają aniołowie, ponieważ jest Ciałem Syna Bożego. Daje wam go, nie żądając w zamian nic prócz miłości i wiary, a nawet jako święty Żebrak prosi was, byście Go przyjęli w sobie, ponieważ być z wami jest Jego radością. W was ten Chleb przemienia się w Życie i Łaskę, przemienia się w Zdrowie, w Światło, w Radość, w Mądrość. Stajecie się wszystkim, gdy jesteście jednym z Synem Bożym. Słodko przemawia Słowo Ojca, gdy trwa jak serce w waszym łonie. I to moje Słowo zachowuje dla Życia wiecznego tych, którzy nie wypierają się swego nadprzyrodzonego synostwa. Błogosławieni ci, którzy nie tylko miłują Ciebie, o Myśli Ojca, którą Miłość czyni Słowem, w godzinach radości, ale którzy nawet zanim nadejdzie radość, nawet pod chmurami burzy, błogosławią Ciebie, Światło, które nie zna przerwy w swym blasku. Błogosławieni ci, którzy umieją Cię chwalić ze łzami na powiekach i z ufnością w sercu, i są pewni Twego miłosierdzia. Zaprawdę powiadam wam, że kto najpiękniejszym aktem wiary umie mieć nadzieję w Bogu, podczas gdy nadciągają ciemności niosące rozpacz, ten pozna Słońce wieczne. Niewielu, zbyt niewielu jest tych prawdziwie wierzących. W tę noc bezsilności, wynurzoną z piekła, chore duchy padają jak zbutwiałe od wody i zerwane przez wiatr liście. Ich ciężar je wlecze, a na dodatek do ciała mają szatana, który trzyma je oślepione i ściśnięte, by przeszkodzić im w choćby jednym poruszeniu ku wzniesieniu się, które wystarczyłoby, by je zbawić. Strach, przygnębienie je odurzają, występek je paraliżuje, rozpacz je pali. Są to ruiny, które drżą przed złudnymi cieniami, nie wiedząc, że powinny drżeć przed sobą samymi, zabójcami własnej nieśmiertelności. Kościoły pustoszeją, ołtarze nie mają czcicieli, mistycznego Chleba nikt nie szuka, cnoty teologalne więdną lub obumierają, podobnie jak kardynalne. Jest udręka i chaotyczny wysiłek, by szukać zbawienia, i pogarda, pogarda, pogarda dla dzieci Światła, a bardziej niż pogarda - pragnienie ucisku, by zgasić to znienawidzone im Światło. Ale im bardziej będziecie pogardzani i deptani, o drogie dzieci, które jesteście moim światłem niesionym ludziom, tym bardziej ten biedny świat będzie się staczał w ciemności. Zbrodnia[556] i zbrodnie wzniosą mur i zaporę dla Światła. A pod tymi ciężkimi osłonami ludzkość zginie w rozpaczliwym więzieniu. Odrzucajcie znaki, które wam posyłam z Nieba, i śmiejcie się z ostrzeżeń nie z tego świata. Uważajcie, że wszystko wam wolno. Kiedy najmniej się tego spodziewacie, dam wam poznać znak, przed którym padniecie przerażeni, a gniew, który teraz miotacie przeciw bezbronnym, obróci się przeciw wam samym. Tym znakiem jestem Ja. Gdy się ukażę - nie na Ziemi, bo ten czas jeszcze nie nadszedł - lecz duchowo synom gniewu i ojcu zagłady, wasza broń i jego broń opadną jak pył, gdy ustaje wiatr. A gdyby zamiast przekleństw wznosiły się z Ziemi modlitwy, moje ukazanie się już by nastąpiło, a wy, nieszczęśni, którzy drżycie i nie umiecie przyjść do Tego, który was kocha, bylibyście już wyzwoleni od waszych trwóg. To Ja zwyciężam. To Ja wiem. A patrzeć, jak biegacie tu i tam niczym przestraszone owce, idąc za najgłupszymi radami, posłuszni temu, kto oprócz tego, że głupi, jest jeszcze zły, sprawia Mi wielki ból. Chciałbym umrzeć po raz drugi, byle otworzyć wam oczy duszy i uczynić z was ten lud święty, wielki i chwalebny, jaki Bóg zamierzył uczynić, stwarzając pierwszego Rodzica. Chciałbym stworzyć was po raz drugi, byle nie widzieć was tak niepodobnych do mojej Myśli. Ale co jest, to jest. Mówię do wszystkich. Będę usłyszany przez niewielu. Zrozumiany przez jeszcze mniejszą liczbę. Mądrości nikt już nie miłuje i nikt już jej nie rozumie. Ale swoim wiernym Mądrość zawsze da moc i światło na Ziemi, zbawienie i radość poza Ziemią. Da samą siebie, a człowiek, który jej służył i na nią zasłużył, będzie wśród stu czterdziestu czterech tysięcy, o których mówi Jan[557], i jego będzie święta Jerozolima, w której jest tron Mądrości, która ofiarowała siebie, by przynieść samą siebie ludziom dobrej woli."
PRZYPISY
[551] Judasz, wspomniany w Mateusza 26:14-16,20-25,45-50; 27:3-10; Marka 14:10-11. 17-21,41-46; Łukasza 22:3-6,19-23,47-48; Jana 13:21-30; 18:1-9.
[552] To mówi w Mądrości 16, 7. Ale na początku, obok daty, pisarka napisała ołówkiem odniesienie do rozdziału 15, ponieważ obecne "dyktando" nawiązuje, przynajmniej na początku, do Mądrości 15, z którą już wydaje się być kontakt pod koniec poprzedniego "dyktanda", gdzie mówi o "bogu z ciała lub gliny" (Mądrość 15, 8).
[553] przyjmuje ich... Przypominając tutaj krzyżykiem, pisarka zauważa u dołu strony, w nawiasie: że nawiązuje tutaj również do dzisiejszego bombardowania Watykanu?
[554] Powtarzam moje życzenie wyrażone 23 października.
[555] wąż, o którym mowa w Księdze Liczb 21:8-9, przywołany w Ewangelii Jana 3:14-15.
[556] Zbrodnia... Przywołując również tutaj krzyżyk, pisarka zauważa na dole, w nawiasie: kolejna aluzja, być może do bombardowania miasta "Dziecka Światłości"? A przy słowie bezradny, kilka linijek niżej, zauważa: (i tutaj?).
[557] o których mówi Jan, w Objawieniu 7:4; 14:1.