QUADERNI
25 czerwca 1943 r.
Jezus mówi: "Mario, nigdy nie naśladuj biednych ludzi, którzy zamęczają się sprawami całkowicie ziemskimi. Szkodzą sobie nawzajem, zabijają się, krzywdzą się na tysiąc sposobów z powodu rzeczy, które nie mają prawdziwego znaczenia, a które są wielkie jedynie w ich małym, przyziemnym myśleniu. Jest tak wiele miejsca w moim Królestwie! Nieskończone są mieszkania[87], które tam przygotowałem dla moich wybranych! Żyj, żyj dla ducha i pozwól upaść wszystkiemu, co nie jest duchem. To nieważne odpadki. Uwolnij się od nich wszystkich, nawet od najmniejszego. Bądź duszą swobodną, wolną, lekką, zwinną. Naśladuj ptaki stworzone przeze Mnie. Jaskółce, by odpocząć chwilę po długim locie, wystarczy źdźbło słomy na grzbiecie fali. Słowikowi, by śpiewać, wystarczy najcieńsza gałązka wysoko na drzewie. Nawet gdy morze jest wzburzone, jaskółka nie zostaje zatopiona. Lekkie źdźbło słomy wystarcza, by ją utrzymać aż do nowego lotu. Nawet gdy słońca jest mało w listowiu, słowikowi wystarcza owa gałązka, by odnaleźć słońce i zaśpiewać. Ty również używaj rzeczy ziemskich jak słowik i jaskółka. Jako oparć, które pomagają, ale nie są niezbędne do lotu i do śpiewu, i które porzuca się bez żalu, gdy przestają być potrzebne. Ponieważ to skrzydło i gardło dają lot i śpiew, a nie źdźbło słomy czy gałązka. Tak jest również z duszami. To nie ziemia daje Niebo, lecz to Niebo daje ziemię, i musicie posługiwać się ziemią, by nabrać rozpędu ku Niebu, a nie po to, by zapuszczać w niej niezdrowe korzenie występnego przywiązania do rzeczy, które nie są wieczne. Tylko Bóg i sprawy Boże są wieczne i zasługują na wasze przywiązanie. Kiedy natchnąłem Ojca, by poprosił cię o twoją małą autobiografię, uczyniłem to, ponieważ wiedziałem, że wyniknie z tego dla ciebie dobro. Pisząc ją, wyrzuciłaś z siebie całą gorycz, całą truciznę, cały zaczyn, jaki życie w tobie złożyło. Oczyściłaś się z tego. Musiałaś powiedzieć sobie samej wszystko to, co wycierpiałaś, i wypowiedzieć to przed sercem chrześcijańskim. To rzecz, która najbardziej pociesza, dopóki jest się człowiekiem. Musiałaś dokonać, powiem tak, rachunku duchowego, by zobaczyć, ile dałaś Bogu i ile od Boga otrzymałaś, ile dałaś ludziom i ile od ludzi otrzymałaś. Wzięte pojedynczo, sprawy życia są albo zbyt czarne, albo zbyt różowe, i człowiek bywa niekiedy wprowadzony w błąd przy ich ocenie. Ułożone wszystkie razem, ujęte wszystkie jakby w mozaikę, widać, że czerń jest konieczna, by róż nie wydawał się zbyt bezwstydny. Widać, że wszystko wpisuje się harmonijnie w zamysł, jaki sama Dobroć powzięła dla was, i że to, co od Niej otrzymaliście, jest nieskończenie więcej niż to, co daliście, zarówno Bogu, jak i bliźniemu. Wtedy upadają egoizmy, pycha, urazy, a dusza staje się wdzięczna, pokorna, miłosierna, osiąga pełne przebaczenie. O, ci, którzy przebaczają! Oni są moją najwierniejszą kopią, ponieważ Ja przebaczyłem wszystkim i nadal przebaczam. Wtedy człowiek staje się duchowy. Oto dlaczego chciałem, abyś przeszła również tę bolesną próbę. Cierpiałaś, wspominając i pisząc, lecz twoja dusza obnażyła się z tak wielkiej ludzkiej powłoki, która utrudniała twoją przemianę ze stworzenia bardzo ludzkiego w stworzenie duchowe. Uczyniłaś jak poczwarka, która wychodzi z kokonu: powłoka, która więziła twojego ducha, opadła jak rzecz martwa, a twoja dusza rozwinęła skrzydła. Teraz umiej utrzymywać je zawsze otwarte, by trwać bardzo wysoko, w promieniu Boga. Ze wszystkiego innego niech dochodzi do ciebie tylko echo, niech widzisz tylko odblask: jedynym głosem w twoim sercu niech będzie moje Słowo, a jedynym widokiem twój Jezus. Potem przyjdę Ja i nastanie Pokój bez końca".
PRZYPISY
[87] Nieskończone są siedziby..., jak w Jana 14:2.