QUADERNI

25 grudnia 1946 r.

Jezus mówi: "Przychodzę i wyciągam do was ramiona, jak do moich pasterzy[1], których umiłowałem jako pierwszych na ziemi i których nadal miłuję, ponieważ oni nadal miłowali Mnie prostym sercem tamtej nocy. Daję wam ich za wzór, ponieważ chcę, abyście miłowali Mnie drogą najłatwiejszą i najpewniejszą. Drogą prostoty. Jest to wciąż droga[2] "naszej" Teresy od Dzieciątka Jezus. Jest to droga tych, którzy posiadając Mądrość, pojmują, że drogi trudne są niebezpieczne nawet dla silnych, podczas gdy drogi proste są najbezpieczniejsze. Człowiek nigdy nie powinien ufać własnym siłom. Dziś bardzo silny, jutro kruchszy niż trzcina, a czasem jak trzcina już złamana. Ciężarem, który może złamać, jest właśnie pragnienie rzeczy wielkich, skomplikowanych, pełnych formuł i programów, przesadnych metod trudnej wspinaczki, której człowiek sam z siebie nie jest w stanie podjąć. Nie. Nie w ten sposób zbawia się łatwo. Zbawia się, po prostu chcąc miłować. To, co potrafi zrobić nawet dziecko. To, co potrafi zrobić nawet pasterz. Otóż Ja mogę porwać tego, kto Mnie po prostu miłuje, na zawrotne wyżyny zdumiewającego bohaterstwa. Ale czy wierzycie, że radość z tego, rajska radość posiadania Mnie w Niebie, jest większa od radości tego, kto uświęcił się pokornie w prostocie czynów, spełnianych wyłącznie z miłości do Mnie? Czy wierzycie, że moi pokorni pasterze, nawet ci, którzy umarli, zanim stałem się Nauczycielem – i którzy przeto uwielbiali Mnie tylko owej nocy, pochyleni całym sobą przed moim żłóbkiem i moją kołyską, a potem całym duchem, przez kilka dni lub przez lata, aż do śmierci, gdy okrucieństwo Heroda oddzieliło Mnie od nich – czy wierzycie, że moi pokorni pasterze, wszyscy, mają w Niebie chwałę i radość mniejszą od tej, jaką mają trzej Mędrcy ze Wschodu, praojcowie mędrców i możnych, którzy mieli Mnie miłować, z wiedzą, poprzez wieki? Nie. Owszem, powiadam wam, że podczas gdy wielu uczonych, choć Mnie umiłowało, zagubiło się, chcąc poznać Mnie ponad miarę wiedzy, albo wciąż jeszcze oczyszcza swój naukowy i skomplikowany kult wobec Mnie – kult owiany lodowatymi podmuchami wiedzy – w ogniu oczyszczającym, który uczy ich miłować bez chęci analizowania miłości i Przedmiotu miłości, moi pasterze, wszyscy, przeszli ze śmierci do Życia ci, którzy służyli Mi jako uczniowie, a ze śmierci do spokojnego oczekiwania na Mnie w Otchłani ci spośród nich, którzy zgasli, zanim wstąpiłem do Ojca. Owszem, powiadam wam, że podczas gdy spośród dwunastu Apostołów jeden się zagubił, spośród dwunastu pasterzy ani jeden nie pozostał bez aureoli błogosławionych. A to dlatego, że będąc prostymi, nasycili się i przeniknęli Moją prostotą Niemowlęcia. Nie widzieli i nie miłowali nikogo innego, jak tylko Syna narodzonego Ludowi Izraela, Dziecię-Zbawiciela "owinięte w pieluszki i złożone w żłobie", a potem widzianego, jak ssie pierś i rośnie, podobnie jak wszystkie dzieci; ani Jego ubóstwo i ograniczoność jako niemowlęcia nie osłabiły ich wiary w Boskie pochodzenie Dzieciątka narodzonego w Betlejem Judzkim, ani też nie liczyli korzyści, jakie mogliby od Niego otrzymać, mimo że większość w Izraelu marzyła o Nim jako o królu i mścicielu, zamiast jako o duchowym Zbawicielu swego ludu i świata. Miłowali. Zawsze. Także ci, którzy potem widzieli Mnie i służyli Mi wśród okrzyków tłumu, miłowali. Umieli miłować jedynie Zbawiciela. Umieli podążać jedynie za Zbawicielem. Umieli podążać za Jezusem jedynie po to, by posiąść Królestwo Niebieskie. Nie marzyli i nie popadli w rozczarowanie, w niewiarę, w nienawiść, w zemstę, jak Judasz z Kariotu, który zawiedziony w swym marzeniu o władzy, dopuścił się bogobójstwa. Bądźcie prości. Istnieją dwie księgi, które każdy, kto ma dobrą wolę, może odczytać i zrozumieć, nawet jeśli jest analfabetą. Wystarczy, by miał proste oko moich pasterzy. Żłóbek betlejemski, krzyż Golgoty. Te dwie księgi przemawiają. Głoszą słowa wieczne. Głoszą nauki, wobec których mądrość wszystkich mędrców, od Salomona aż po ostatniego, który przyjdzie, jest rzeczą bardzo ograniczoną. Moje Narodzenie w nędzy, by nauczyć was oderwania od bogactw i zaszczytów, by zgasić w was pragnienie tych ludzkich zaszczytów, tak bezużytecznych; moja Śmierć w bólu, by nauczyć was, że właśnie przez nią zdobywa się Królestwo dla siebie i dla bliźniego, że trzeba miłować, zawsze. Miłujcie się i miłujcie Mnie, a pokój mój niech będzie z wami."

Maryja mówi: "Jestem waszą Matką. Wy jesteście moimi córkami. Lecz córki muszą rodzić tak, jak zrodziła Matka. Dziewictwo nie jest przeszkodą w zrodzeniu Emmanuela. Ja również powiedziałam[3], będąc dziewicą i poświęconą Bogu: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?", a anioł odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego okryje cię cieniem", i tak powstał Emmanuel. Duch Święty zstępuje na dusze, które mój Syn odkupił i które umieją żyć w sprawiedliwości, i czyni w nich swoje mieszkanie, a dusze te stają się nosicielkami Boga. Oto więc dziewictwo nie jest przeszkodą, lecz owszem pomocą w noszeniu w sobie Chrystusa i dawaniu Go światu światłem waszych czynów. Przyjdźcie do płodnego dziewictwa, które rodzi światu pogrążonemu w ciemności Światłość świata. Chcę was nauczyć tego, co jest potrzebne, aby w waszym dziewiczym sercu zamieszkał Chrystus. Posłuszeństwo całkowite, aż do wyrzeczenia się najświętszych pragnień, by iść za wolą Bożą. Absolutna dyskrecja co do tajemnic zamieszkiwania Boga w was. Niezmienna pokora, mimo cudu Jego zamieszkiwania. Pamiętajcie, że szatan czyha, by odkryć Chrystusa tam, gdzie On jest, i trzeba bronić Chrystusa przed trucizną szatana. On nie umrze, jest Bogiem; On nie zostanie zraniony, jest Bogiem. Ale wy tak. A Chrystus nie mógłby przebywać tam, gdzie panuje lekkomyślność odsłaniająca zasłony tajemnic Bożych i gdzie unosi się smród upodobania w samych sobie. Dlatego wy, sprzymierzone z szatanem, postawiłybyście Chrystusa w konieczności wycofania się tam, gdzie nie ma diabelskiego niepokoju. Doskonała ufność w pomoc, jakiej Bóg udziela w każdych okolicznościach nosicielkom swego Słowa. Czystość woli. Noszenie Go nie po to, by się Nim chlubić, ale by dać Go ludziom. Niewinność duszy i myśli, gdyż Jezus przebywa jedynie w niewinności. Miłość serafińska. To właśnie w ogniu Ogień Boży przybiera kształt Jezusa-Światłości, Jezusa-Mądrości, Jezusa-Pokoju, Jezusa-Zbawiciela. Miłość ku Bogu, który wie i który wszystko rozumie. Miłość ku bliźniemu, który nie wie, nie chce wiedzieć i nie rozumie, ponieważ nie chce zrozumieć. Ludzie nie znają Światłości. Niech nosicielki Światłości prowadzą, poprzez miłość, ludzi do poznania Światłości, Miłości, Zbawienia: Boga. Dzięki tym siedmiu praktykom stańcie się żywymi kołyskami dla Zbawiciela i naśladujcie mnie, która jestem waszą Matką i miłuję was."

[Następnie, pod datą 29 grudnia 1946 roku, znajduje się rozdział 46 KSIĘGI AZARIASZA. Pod datami 26 i 27 grudnia 1946 roku są rozdziały 548 (z wyjątkiem części końcowej, pochodzącej z 1944 roku) i 549 dzieła EWANGELIA]

PRZYPISY

[1] pasterzy, tych, którzy oddawali cześć Jezusowi w chwili Jego narodzin (Łk 2, 8-20) i o których dzieło "Ewangelia" ukazuje życie wiary w Mesjasza odkryte na nowo po wielu latach, tak że można ich wziąć za "wzór".

[2] Nadal jest to droga..., droga "duchowego dzieciństwa", jak w piśmie z 20 sierpnia 1946 roku.

[3] Powiedziałam... odpowiedział..., w Ewangelii Łukasza 1:26-38.