QUADERNI

2 czerwca 1946 r.

[Poprzedza rozdział 15 KSIĘGI AZARIASZA]

A po adorowaniu i uwielbieniu swego Pana, św. Azariasz mówi mi: "Powiedz Marianowi, aby zrozumiał słowa w sposób nadprzyrodzony". Nic więcej… Mówi Bóstwo: "Do lilii, która się ofiarowuje, nie pragnijcie innej rosy niż tej coraz doskonalszej miłości. Niech nawet miłość krwi nie wyprowadzi was ze sprawiedliwości. Nie pragnijcie więc dla niej niczego innego niż tego, co najdoskonalsze. I radujcie się, ponieważ roztropna dziewica[1] karmi swoją lampę swą doskonałą miłością, a gdy Oblubieniec ukaże się na drodze, będzie gotowa wyjść Mu na spotkanie." Mówi Pan: "Pokój z wami, a Paraklet niech was ochrzci swoim Ogniem, abyście byli mi świadkami i stróżami tego cudu, którego wam udzieliłem z miłości do waszych dusz i do Zakonu drogiego niepokalanemu i przebitemu Sercu Matki Najświętszej – mojej, waszej i każdego wierzącego w Pana Najświętszego. Nie zwracam się do mojego sługi Romualda ani do żadnego innego sługi w szczególności, który obecnie piastuje urzędy wyróżniające go i czyniące go wpływowym w Zakonie. Mówię do Zakonu. Jak w gronie apostolskim i wśród uczniów, dopóki byłem między nimi, nie pozwalałem na żadne rozróżnienia ani dla siebie samego, ani dla innych, a nauka, miłość i nagana były udzielane w równej mierze, ponieważ widziałem nie Piotra czy Jakuba, Jana czy Mateusza, Andrzeja czy Iskariotę, nie Szczepana czy Eliasza, nie Macieja czy Abla, lecz widziałem mój Kościół, ten Kościół, w którym, jeśli hierarchia jest konieczna, nie jest ona rozdzieleniem i różnicą, lecz zawsze braterstwem, ponieważ Kościół jest doskonałym i jednorodnym organizmem, w którym Ja, Chrystus, jestem Głową, a wy wszyscy jesteście członkami; tak teraz do Zakonu, któremu moja Miłość zechciała dać dar i misję w tych czasach, w których antychrześcijańskie ciemności wznoszą się, by zaślepić dusze, a gorączki przeklętych doktryn są szczepione, by zabijać, podczas gdy trzoda, nad którą mam miłosierdzie, ginie z głodu i chłodu, tak właśnie do Zakonu Sług mojej Najbłogosławieńszej Matki mówię. Stworzenia przemijają. Dziś są. Jutro już ich nie ma. Trawa, która szybko usycha po krótkim czasie, obraca się w pył, a nawet ich imię idzie w zapomnienie. Błogosławione te, które zapisały je w Niebie, wypełniając moją Wolę. Lecz Zakon pozostaje. A Zakon musi kontynuować to, co Reguła lub Śmierć mogą przerwać. I tego chcę. Dlatego nie do mojego sługi Alfonsa[2], przełożonego Zakonu, i nie do mojego sługi Romualda, w którym łaska darmo dana przez moją Dobroć rodzi obowiązki posłuszeństwa i wdzięczności wobec Dawcy, aby z łaski nie stała się nieszczęściem; nie do nich się zwracam. Lecz do Zakonu. Któremu wyznaczam tę drogę. I wyznaczam ją przez Mądrość, Sprawiedliwość i Miłość. Moja Wola, wyrażona jasno i nieustannie od początku dzieła – a Romuald jej nie ignoruje – jest taka, aby moje Słowo było znane, rozpowszechniane, używane przez konsekrowanych i wiernych, podczas gdy narzędzie ma pozostać nieznane aż do swojej śmierci. Nigdy nie byłoby sławione pióro pisarza, nawet przy owych głupich entuzjazmach tłumów. Lecz to pisarz jest sławiony. Maria jest moim piórem. Niczym więcej. Ja jestem Pisarzem. Myśl jest moja. Mogę więc nią rozporządzać, jak chcę. A Ja chcę, aby moja Myśl, przełożona na Słowo pod wpływem Miłości, szła ożywiać tych, którzy umierają na tej Ziemi, gdzie tak aktywne są siły Zła. Przypominam wam[3] czerwonego smoka z Apokalipsy, który ogonem pociągał za sobą jedną trzecią gwiazd, strącając je. I przypominam wam, że po nastawaniu na niewiastę – która w samotności, w miejscu przygotowanym przez Boga, by być tam żywioną przez czas, dwa czasy i pół czasu, została wspomożona i ocalona od piekielnej rzeki Nienawiści – smok zatrzymał się wśród piasków. I przypominam wam, że smok, wściekły, iż nie mógł jej zniszczyć, poszedł toczyć wojnę z resztą potomstwa Niewiasty, z tymi, którzy zachowywali przykazania Boże i trzymali się świadectwa Jezusa Chrystusa. I przypominam wam jednak, że wielu z nich okazało się zwiedzionych i zaniepokojonych słowami i cudami Bestii, i poszło za nią. Tylko święci spośród nich zostali pokonani przez śmierć, lecz nie w duchu. Cóż to jest, co uświęca? Coraz szersze poznanie Boga, dane, by przeciwważyć coraz szersze, aktywne i wyniszczające głoszenie Bestii, dane środkami dostosowanymi do nowych czasów, środkami, które przenikają tam, gdzie nie docierają ludzie. Ja to powiedziałem[4]: "Synowie tego świata są roztropniejsi od synów światłości". Oni używają nowych środków i przenikają subtelną propagandą tam, gdzie bezruch synów światłości nie dociera. Książka jest dziś zniszczeniem, ponieważ jest przenikaniem. Dlaczego więc nie zniszczyć tego, co oni, ludzie ciemności, budują na gruzach tego, co było moje i co obalili? Siejcie na gruzach, a dzięki mojej Łasce, która będzie towarzyszyć waszym wysiłkom, z gruzów wyrosną nowe łodygi gorczycy: najmniejsze ziarno[5], które jednak wydaje tak bujne liście, że daje schronienie ptakom bez gniazda. Zbyt wiele dusz nie ma już gniazda w wierze po prostu dlatego, że nie wiedzą, ponieważ Mnie nie znają. Poznaniem Mnie nie jest uboga pamięć o Bogu-Człowieku, który umarł na Krzyżu. Poznaniem Mnie jest poznanie wszystkich form ewangelizacji Chrystusa, ofiary Chrystusa, miłości Chrystusa, Człowieka i Boga. Puste, na wpół puste kościoły? Niech zostaną przeniknięte domy. Powstańcie, śpiący! Powstańcie, lękliwi! Nie czas na sen. Czy to Ja mam być tym, który do was, śpiących[6], gdy łódź ogarniają fale grożące zatonięciem, woła: "Powstańcie, bo inaczej zginiecie"? Czy to Ja mam mówić: "Pomnóżcie waszą wiarę"? Niech tak nie będzie. Spójrzcie, jak wielu ginie lub daje się zwieść, ponieważ nie mają nic prócz zatrutego chleba herezji wszelkiego rodzaju, albo daje się zwieść, ogłuszeni głosami fałszywych apostołów, sług Bestii. Pomóżcie Mistrzowi, który ma litość[7] nad tym tłumem i daje wam chleb, aby nie zginął na pustyni. Dajcie ten chleb. Jak? Powiedziałem to już dawno i powtarzam. I. Szukajcie aprobaty, która obroni i zabezpieczy Dzieło. Szukajcie natychmiast i nie ustawajcie, dopóki jej nie znajdziecie. II. Wydajcie drukiem cykl ewangeliczny, który składa się z trzech części: I. Poczęcie, narodzenie, dzieciństwo i zaślubiny Maryi. II. Zwiastowanie, poczęcie, narodzenie, dzieciństwo, moje dorastanie. III. Trzy lata życia ewangelicznego. Chcę tych dwóch pierwszych części, ponieważ prawdziwie miara nieskończonej dobroci Boga, Jego mocy, Jego przebaczenia bierze początek od chwili, gdy w łonie Anny uformowała się Niepokalana. Dobra Nowina ma swoje pierwsze tchnienie w pierwszym uderzeniu zarodkowego serca Maryi, córki Joachima i Anny. A wy, Słudzy Maryi, powinniście bardziej niż ktokolwiek inny zrozumieć i mocno wierzyć, że to poznanie Maryi przygotowuje poznanie Chrystusa. To Maryja jest Zwyciężczynią. Szatan oddala się od tego, kto kocha i zna Maryję. A gdy Szatan się oddala, Ja wchodzę i mogę działać. Prekursorem nazywany jest Jan, syn Zachariasza. Był nim. Przez krótkie lata. Maryja jest nim na wieki. Apostołami nazywano Dwunastu. Byli nimi przez czas mniej lub bardziej długi. Maryja jest Apostołką na wieki. Niech więc Maryja poprzedza Chrystusa i przygotowuje dusze do prawdziwego poznania Chrystusa. Chciałbym, aby z tego Narodu, gdzie wylała się tak wielka moja Łaska, gdzie znajduje się Stolica Apostolska, gdzie tak wiele trzeba odbudować, aby był zbawiony, rozprzestrzeniło się Dzieło. Lecz Włochy są tylko częścią świata chrześcijańskiego, nie są całym światem chrześcijańskim. A moje światła, to jest oświeceni Pasterze, zdolni usłyszeć Głos Boga i go zatwierdzić, aby został przekazany — dar mojego Boskiego Serca dla ludzi, którzy są mi drodzy, gdyż dla nich przyszedłem cierpieć i umrzeć — znajdują się w całym świecie chrześcijańsko-katolickim. Pozostałe dyktanda będą zachowane na przyszłość. Nie stosujcie połowicznych rozwiązań. Chcę pewnej aprobaty. Niech rzeczniczka pozostanie całkowicie nieznana. Ona nie pragnie [niczego innego] jak tylko (i nie możecie odmówić jej udzielenia tego, o co prosi): I, aby Dzieło zostało opublikowane z wszelkimi gwarancjami; II, aby Zakon wspierał ją duchowo, i to nie tylko kościelną opieką Ojca, który udzielałby jej Sakramentów jak każdej innej katoliczce, lecz także duchowo-moralnym kierownictwem Ojca, i to najlepszego, ponieważ dusze objęte nadzwyczajnymi misjami potrzebują podwójnego, potrójnego, dziesięciokrotnego kierownictwa kapłańskiego. Niebo przemawia w sprawach Nieba. Kapłan musi czuwać nad stworzeniem zawieszonym między Niebem a Ziemią, wystawionym na strzały woli Bożej, nienawiści lub ludzkiego uwielbienia, bezbronnym bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenie z powodu swojej misji, która zbytnio wyobcowuje je ze świata, która je pochłania, która uwrażliwia je w sposób dotkliwy, która przeraża je swoją wielkością, obawami przed diabelskim oszustwem oraz lękiem, że nie potrafi czynić tego, czego chce Bóg, i że tym samym budzi odrazę Bóstwa. Niech więc ją Zakon wspiera także pomocą materialną. Macie przed sobą nieustanny cud istoty skończonej, która mimo to tworzy, ponieważ Ja tego chcę. Lecz mój cud nie może unicestwiać waszej miłości. Serce przemieszczone, zanikłe, arytmiczne, wyczerpane; płuca uduszone, poszarpane, źle zabliźnione; gorączka ciągła i narastająca; zapalenie kręgosłupa, które pali, paraliżuje, usztywnia nerwy i kręgi; opłucna zajęta chorobą, wątroba zajęta, nerki zajęte: oto ruina, która pisze zawsze chętna, heroiczna, pogodna, godzinami. Oto ruina, która dyktuje, dyktuje, dyktuje tej, która pisze na maszynie[8]. Oto ruina, która po napisaniu nawet pięciu godzin i podyktowaniu kolejnych pięciu, musi poprawiać, czytać na nowo, wiązać, prowadzić korespondencję, myśleć i okazywać miłość… Synowie! Który z was czyniłby to wszystko przez rok, dwa, trzy lata? Poza dyktowaniem, ona czyni to już od trzech lat. A Ja się nad nią lituję. Tak bardzo, że spowalniam widzenia, aby dać jej czas na odpoczynek. Gdyby sprawy toczyły się tak, jak do lutego, Ewangelia byłaby już ukończona. Skoro potoczyły się tak, jak się potoczyły, jesteśmy w elulu, a brakuje jeszcze miesięcy nieprzerwanej posługi w Judei, w których ożyją strony Ewangelii Jana. Ponieważ, jeśli prawdą jest, że objawienie zamyka się na Janie[9], to prawdą jest również, że wiele rzeczy jest tajemniczych u Jana, a tylko Ja mogę uczynić je jasnymi, przyjmowalnymi, nie tylko przez wiarę, lecz przez zrozumienie. Chcę więc, aby tu, gdzie przebywa rzeczniczka, jakiś Ojciec zastąpił o. Romualda przy pierwszej kopii rękopisów. Ta, po poprawkach rzeczniczki, zostanie wysłana do Rzymu, do Romualda, który będzie kontynuował pracę. Zatwierdzam pomoc o. Konrada[10] dla Romualda w wyszukiwaniu i poprawianiu błędów kopii. Miejcie na uwadze, że nawet mały błąd może wywołać zdanie sprzeczne z dogmatem i doktryną. Dlatego czytajcie, czytajcie ponownie, porównujcie, aby nie dać przeciwnikom sposobności do znalezienia błędu. I chcę, aby poprawki trzech części Ewangelii (dwóch pre-ewangelii i właściwej Ewangelii) zostały dokonane po raz ostatni, z pomocą tekstu rękopisu, przez małego Jana. Narzędzie nie chce podziękowań. Jej trud jest jej radością, ofiara jej chlebem, moja chwała i dobro dusz celem jej ofiarowania, które poprzedziło o wiele dziesięcioleci jej obecny stan rzeczniczki. Narzędzie pragnie tylko jednego: aby spełniła się moja Wola. Nie prosi was o korzyści finansowe. Nie prosi was o zaszczyty. Prosi was o miłość. W imię Boga, jako siostra, jako katoliczka, jako chora. Prosi was, byście chronili ją i chronili Dzieło. Ja prosiłem was o to przed nią. A Ja nie nakazuję rzeczy niemożliwych. Narzędzie ma tylko jedno pragnienie: umrzeć, mając wcześniej w rękach tom Dzieła zatwierdzony przez Kościół za pośrednictwem swojego Ordynariusza. Umrzeć, wiedząc, że rzeka światła, która przepłynęła przez jej istotę, by dotrzeć do ludzi, rozlewa się, by karmić ludzi, oświecać ich, prowadzić do Mnie. Narzędzie o nic nie prosi, nie myśli o przyszłych uwielbieniach. Lecz błaga, aby Pan był uwielbiony, a jej niewinność broniona, na którą Szatan się rzuca, by uderzyć poprzez rzeczniczkę w Pana. Nie pozwólcie, aby Nieprzyjaciel wciągnął ją w niezasłużone zniechęcenia. I bądźcie troskliwi. Rzeczniczka jest światłem, które gaśnie. Działajcie. Tak jak inni działają. Działajcie ze sprawiedliwością i miłością, jak inni działają z niesprawiedliwością i brakiem miłości. Działajcie natychmiast. Po tym, jak i w jakim czasie będziecie działać, aby uczynić to, czego Ja chcę, i to, czego pragnie miłość względem rzeczniczki, ukaże się wasze wyrobienie, wasza wiara, wasze posłuszeństwo, ukaże się prawdziwe oblicze waszego ducha. A moja Łaska i Błogosławieństwo zstąpią, proporcjonalnie do waszej doskonałości, na Zakon i na poszczególne osoby, dla waszej ochrony i pociechy. Trwajcie w moim pokoju i w mojej jedności, i poznawajcie Mnie, i brońcie Mnie w moim stworzeniu, którym posłużyłem się dla was, dla wszystkich, i które wam powierzyłem."

[Następują, pod datami 9 i 16 czerwca 1946 roku, rozdziały 16 i 17 KSIĘGI AZARIASZA. Pod datami 3 i 4 czerwca 1946 roku są rozdziały 445 i 446 dzieła EWANGELIA]

"A Maria pójdzie ze mną. Tak bardzo tego pragnie. Tego właśnie potrzeba u Świętego i przeciw szatanowi oraz światu: serca matek"

PRZYPISY

[1] Roztropna dziewica... w odniesieniu do przypowieści, o której mowa w Mt 25, 1-13.

[2] Alfonso, czyli o. Alfonso M. Benetti, ówczesny przeor generalny Zakonu Sług Maryi, do którego należał o. Romualdo M. Migliorini.

[3] Przypominam wam... co jest powiedziane w Apokalipsie 12-13.

[4] Powiedziałem to w Łk 16, 8.

[5] Najmniejsze ziarno..., obraz przypowieści, o której mowa w Mt 13, 31-32; Mk 4, 30-32; Łk 13, 18-19.

[6] wam, którzy śpicie..., w przeciwieństwie do tego, co jest opowiedziane w epizodzie uspokojenia burzy (Mt 8, 23-27; Mk 4, 35-41; Łk 8, 22-25), gdzie to Jezus śpi, a apostołowie go budzą. Oznacza to, że Jezus nie musi zachęcać szczególnie kapłanów do większej wiary.

[7] Miał miłosierdzie... na pustyni, jak w epizodach rozmnożenia chleba: Mateusza 14:13-21; 15:32-38; Marka 6:34-44; 8:1-9; Łukasza 9:11-17; Jana 6:1-13.

[8] Maszynistką, obok pisarki, jest Marta Diciotti, po przeprowadzce ojca Miglioriniego do Rzymu, która brała odręczne zeszyty i przepisywała je w klasztorze.

[9] Objawienie zamyka Jan, autor księgi Objawienia, która definitywnie zamyka Objawienie (Obj 22: 18-19). Rolą objawień prywatnych jest "pomoc w pełniejszym przeżywaniu", jak naucza nowy Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 67).

[10] P. Corradois Ojciec Berti, po raz pierwszy wspomniany w piśmie z 18 marca 1946 r.