QUADERNI
18 czerwca 1943 r.
Mówi Jezus[74]: "Aby podtrzymać siły fizyczne, trzeba odżywiać ciało. Ubogi, który nie może kupić pożywienia, żebrze o nie u bogatych. Zazwyczaj prosi o chleb. Bez chleba życie jest niemożliwe. Wy jesteście ubogimi, którzy potrzebujecie pokarmu dla waszej duszy. Waszemu ubóstwu dałem Chleb eucharystyczny. On odżywia szpik waszej duszy, daje moc duchowi, podtrzymuje siły duchowe, zwiększa moc wszystkich władz umysłowych, ponieważ tam, gdzie jest moc życia, jest też moc umysłu. Pokarm zdrowy przekazuje zdrowie. Pokarm prawdziwy wlewa życie prawdziwe. Pokarm święty budzi świętość. Pokarm Boski daje Boga. Ale oprócz tego, że jesteście ubodzy, jesteście chorzy, słabi nie tylko słabością, jaką daje brak pokarmu i która ustaje wraz z pokarmem. Jesteście słabi z powodu chorób, które was wyniszczają. Ileż chorób ma wasza dusza! Ile zarazków wszczepia w was Zły, aby stworzyć te choroby! Temu, kto jest słaby i chory, potrzebny jest nie tylko chleb, ale i wino. Ja w mojej Eucharystii pozostawiłem wam dwa znaki tego, co potrzebne jest waszej naturze ludzi ubogich i waszej słabości ludzi chorych. Chleb, który odżywia, wino, które pokrzepia. Mógłbym udzielać się wam bez znaków zewnętrznych. Mogę to uczynić. Ale jesteście zbyt ociężali, by pochwycić to, co duchowe. Wasze zmysły zewnętrzne potrzebują widzieć. Wasza dusza, wasze serce, wasz umysł poddają się jedynie, i to z trudem, wobec form widzialnych i dotykalnych. Prawdą jest to do tego stopnia, że jeśli dochodzicie do wiary we Mnie w Eucharystii i w przyjmowanie Mnie w hostii, to w większości nie przyjmujecie wlania w was Ducha, od którego pochodzą wam drgnienia serca, światła, bodźce do dobrych czynów. Gdybyście wierzyli z tą mocą, jakiej godna jest ta Tajemnica, czulibyście, przyjmując Mnie, jak wchodzi w was życie. Moje zbliżanie się do was powinno was palić jak zbliżenie się do rozpalonego pieca. Moje przebywanie w was powinno pogrążać was w ekstazie, która porywałaby głębię waszego ducha w uniesieniu Raju. Zespolenie waszego zepsutego człowieczeństwa z moim doskonałym Człowieczeństwem przynosiłoby wam zdrowie także fizyczne, dzięki czemu, będąc chorymi na ciele, opieralibyście się chorobom, dopóki Ja nie powiedziałbym: "Dosyć", aby otworzyć wam Niebo. Przynosiłoby wam inteligencję, byście rozumieli szybko i trafnie. Czyniłoby was nieprzenikliwymi na nieokiełznane ataki lub subtelne podstępy Bestii. Tymczasem mogę zdziałać niewiele, bo wchodzę tam, gdzie wiara jest słaba, gdzie miłość jest powierzchowna, gdzie wola jest ledwie zarysowana, gdzie człowieczeństwo jest silniejsze od ducha, gdzie przede wszystkim nie czynicie wysiłku, by poskromić ciało, aby wyłonił się duch. Wcale się nie wysilacie. Czekacie ode Mnie na cud. Nic nie wzbrania mi go dokonać. Ale Ja chcę z waszej strony przynajmniej pragnienia, by na niego zasłużyć. Do tego, kto zwraca się do Mnie, wołając o pomoc, i naśladuje wiarę tłumów Galilei, udzielę się nie tylko moim Ciałem i moją Krwią, ale moją Miłością, moim Rozumem, moją Mocą, moją Wolą, moją Doskonałością, moją Istotą. Będę w duszy, która umie przyjść do Mnie, tak jak jestem w Niebie, na łonie Ojca, od którego pochodzę, rodząc Ducha, który jest Miłością i szczytem doskonałości."
PRZYPISY
[74] Jezus mówi: Na marginesie pisarka notuje ołówkiem: Te myśli przed Komunią. Jezus powtarza mi je o czwartej po południu, kiedy kopiuję pismo.