QUADERNI

15 kwietnia 1945 r.

Jezus mówi: "Pytam cię tak, jak Pan zapytał Ezechiela: 'Czy myślisz, że te kości ożyją?'". Ja, podobnie jak Ezechiel, odpowiadam: "Ty to wiesz, Panie Boże", ponieważ rozumiem, jakie jest znaczenie słowa "kości"[1] użytego na oznaczenie "ludzi". Rozumiem mianowicie, że Jezus nie pyta mnie, czy umarli zmartwychwstaną w dniu ostatecznym. To jest wiara i nie ma co do tego wątpliwości. Ale On nadaje miano "kości" tej biednej, obecnej ludzkości, tak bardzo całej materialnej, a pozbawionej ducha. Rozumiem to, ponieważ - jak już wielokrotnie wyjaśniałam Ojcu - kiedy Bóg bierze mnie, abym była Jego rzeczniczką, mój umysł potęguje się i wznosi do mocy dużo wyższej niż ta, jaka jest dana ludziom. I ja "widzę", "słyszę", "rozumiem" według ducha. Jezus uśmiecha się, bo widzi, że zrozumiałam Jego pytanie, i wyjaśnia: "Tak jest. Teraz ludzkość jest tylko kośćmi, zwapniałymi gruzami, ciężkimi, martwymi, pogrążonymi w cuchnących bruzdach występków i herezji. Ducha już nie ma. Ducha, który jest życiem w ciele i życiem w wieczności. Ducha, który odróżnia człowieka od zwierzęcia. Człowiek zabił samego siebie w tym, co w nim najlepsze. Czy jest maszyną? Czy jest zwierzęciem? Czy jest trupem? Tak. Jest tym wszystkim. Maszyną, ponieważ przeżywa swój dzień z mechanicznością urządzenia, które działa, bo musi działać siłą swych części wprawionych w ruch. Ale czyni to, nie pojmując piękna tego, co czyni. Także człowiek wstaje, kładzie się spać, po tym jak zjadł, popracował, przeszedł się, porozmawiał, nigdy nie rozumiejąc tego, co czyni, ani w jego pięknie, ani w jego brzydocie. Po prostu dlatego, że pozbawiony ducha, nie odróżnia już piękna od brzydoty, dobra od zła. Jest zwierzęciem, ponieważ zadowala się spaniem, jedzeniem, gromadzeniem tłuszczu na ciele i zapasów w swej norze, nie mniej i nie więcej niż czyni to zwierzę, które z tych czynności czyni cel swego życia i radość swego istnienia, i wszystko usprawiedliwia - egoizmy i okrucieństwa - tym niskim i brutalnym prawem konieczności łupienia, by być sytym. Jest trupem, ponieważ to, co sprawia, że mówi się o człowieku, że żyje, to obecność ducha w ciele. Kiedy dusza uchodzi, człowiek staje się trupem. Zaprawdę, dzisiejszy człowiek jest trupem utrzymywanym w pozycji stojącej i w ruchu przez czar mechaniki albo demona. Ale jest trupem. Otóż Ja mówię: "Oto tchnę w was, wyschłe kości, ducha, i ożyjecie. Sprawię, że wyrosną na was ścięgna, odrośnie ciało, rozciągnie się na was skóra, i dam wam ducha, i ożyjecie, i poznacie, że Ja jestem Panem". Tak, to Ja uczynię. Przyjdzie czas, kiedy znów będę miał lud "żywych", a nie trupów. Tymczasem oto Ja daję najlepszym - nie martwym, lecz wynędzniałym z braku pokarmu duchowego - pożywienie mojego słowa. Nie chcę waszej śmierci z wycieńczenia. To jest treściwa manna, która z łagodnością daje wam siłę. O, karmcie się nią, dzieci mojej miłości i mojej ofiary! I dlaczego mam widzieć, że tak wielu jest głodnych, a tyle pokarmu jest dla nich przygotowanego przez Zbawiciela, a nie jest z niego czerpane dla tych, którzy są głodni? Nakarmcie się, powstańcie na nogi, wyjdźcie z grobów. Wyjdźcie z bezwładu, wyjdźcie z występków tego wieku, przyjdźcie do poznania, przyjdźcie "rozpoznać" Pana Boga waszego. Powiedziałem wam to[2] na początku tego dzieła i w połowie tej tragicznej wojny, i powtarzam wam: "To jest jedna z wojen przygotowujących czasy Antychrysta". Potem nadejdzie era żywego ducha. Błogosławieni ci, którzy przygotują się na jej przyjęcie. Nie mówcie: "Nas tam nie będzie". Nie wy, nie wszyscy wy. Ale głupotą i brakiem miłości jest myśleć tylko o sobie. Z ojców ateistów rodzą się synowie ateiści. Z ojców bezwładnych - synowie bezwładni. A oni, wasze dzieci i dzieci waszych dzieci, będą mieć tak wielką potrzebę siły duchowej na tę godzinę! W gruncie rzeczy jest to prawo ludzkiej miłości - troszczyć się o dobro dzieci i wnuków. Nie bądźcie mniej gorliwi w tym, co duchowe, niż jesteście w tym, co dotyczy tego świata, i jak dajecie dzieciom bogactwo albo starcie się je dać, aby miały dni radośniejsze od waszych, tak starajcie się dać im w dziedzictwie siłę duchową, aby mogły nią pracować i pomnażać ją, by mieć jej obfitość, gdy grad ostatnich bitew świata i Lucyfera z taką zaciekłością ubiczuje ludzkość, że będzie się ona zastanawiać, czy piekło nie byłoby lepsze. Piekło! Ona go doświadczy. Potem, dla wiernych duchowi, nadejdzie Raj, nadejdzie Ziemia nie-ziemia: Królestwo Niebieskie".

[Następują rozdział 137 oraz, z datami od 16 do 19 kwietnia 1945 r., rozdziały od 138 do 141 dzieła Ewangelia]

PRZYPISY

[1] słowo "kości" w Ezechiela 37:1-14, które jest odniesieniem umieszczonym przez pisarkę obok daty.

[2] kilkakrotnie, jak wynika z wpisu "Wojna" w indeksie tematycznym dwóch poprzednich tomów (1943 i 1944).