QUADERNI
14 lipca 1943 r.
Jezus mówi: "Kto zamyka swe serce na miłosierdzie, zamyka je przed Bogiem. Albowiem Bóg jest w waszych braciach, a kto nie jest miłosierny dla braci, nie jest miłosierny dla Boga. Nie można oddzielić Boga od Jego dzieci, i dobrze pomyślcie, że wy, którzy żyjecie, wszyscy jesteście dziećmi Przedwiecznego, który was stworzył. Także ci, którzy pozornie nimi nie są, bo żyją poza moim Kościołem, nimi są. Nie sądźcie, że wolno wam być surowymi, samolubnymi dlatego, że ktoś nie jest jednym z was. Pochodzenie jest jedno: od Ojca. Jesteście braćmi, nawet jeśli nie mieszkacie pod tym samym ojcowskim dachem. I jakże możecie nie myśleć o działaniu, by przywołać dalekich, zagubionych, nieszczęśliwych, którzy z różnych powodów są poza moim domem? Bóg nie jest wyłączną własnością katolików, i bardzo błądzą ci katolicy, którzy nie starają się o niekatolików. Nie pracują dla dobra Ojca, są jedynie pasożytami, które żyją z Ojca, nie dając Mu synowskiej pomocy. Bóg nie potrzebuje pomocy, gdyż jest wszechmocny. Ale mimo to chce jej od was. Bóg krąży jak żywa krew w żyłach całego ciała Wszechświata. W tym wielkim ciele stworzonym przez Niego katolicyzm jest centrum. Ale jakże mogłyby najdalsze członki być ożywiane przez Boga, gdyby centrum zamknęło się w sobie ze swym Skarbem i wykluczyło członki z dobrodziejstwa? Bóg jest także tam, gdzie inna wiara czy inny duch sprawiają, że myśli się, iż Go nie ma. Zaprawdę powiadam wam, że nie to, co się wydaje, jest prawdziwe. Wielu katolików jest bardziej pozbawionych Boga niż dzikus. Ponieważ wielu katolików ma z bycia dziećmi Bożymi tylko imię, a co gorsza, znieważa i sprawia, że jest znieważane to imię przez uczynki obłudnego życia, których przejawy stoją w sprzeczności z nakazami mego Prawa, gdy nie dochodzi do jawnego buntu, który czyni ich wrogami Boga. Natomiast w wierze niekatolika, błędnej co do istoty, lecz umocnionej prawym życiem, jest więcej znaku Ojca. Są to tylko stworzenia, które muszą poznać Prawdę. Fałszywe zaś dzieci są stworzeniami, które muszą poznać, oprócz Prawdy, także szacunek i miłość do Boga. Dusze, które chcą być moje, muszą mieć miłosierdzie dla tych innych, biednych dusz. Ale dusze-ofiary muszą się dla nich także ofiarować. Cóż innego uczyniłem Ja? Czyż nie ofiarowałem się za wszystkich? Jeśli miłosierdziem jest nakarmić, odziać, napoić, pogrzebać, pouczyć, pocieszyć, to czymże będzie zdobycie, kosztem własnej ofiary, prawdziwego Życia dla braci? Gdyby świat był miłosierny!… Świat posiadłby Boga, a to, co was dręczy, opadłoby jak martwy liść. Ale świat, a w świecie zwłaszcza chrześcijanie, zastąpili Miłość Nienawiścią, Prawdę Obłudą, Światło Ciemnością, Boga Szatanem. A Szatan, tam gdzie Ja zasiałem Miłosierdzie i wyhodowałem je moją Krwią, sieje swoje osty i sprawia, że rosną dzięki jego piekielnemu tchnieniu. Nadejdzie godzina jego klęski. Ale na razie on przychodzi, bo wy mu pomagacie. Błogosławieni jednak ci, którzy umieją trwać w Prawdzie i pracować dla Prawdy. Ich miłosierdzie otrzyma nagrodę w Niebie". Jezus mówi jeszcze: "Nie miej wahań i wątpliwości. To, co ci powiedziałem, jest prawdą. Będąc Stwórcą, Bóg jest także tam, gdzie zdaje się, że Go nie ma. Czy nie jest czczony w Prawdzie, czy też w ogóle nie jest czczony? A jednak On tam jest. Kto dał życie dalekiemu Patagończykowi, kto Chińczykowi, kto bałwochwalczemu Afrykaninowi? Kto utrzymuje przy życiu niewiernego, aby miał czas i sposobność znalezienia wiary? Ten, który jest i którego nic nie może umniejszyć. Bycie życiem w stworzeniach, rodzenie wszystkich rzeczy, jest świadectwem, przed którym, choćby chciał temu zaprzeczyć, musi schylić głowę każdy żyjący. Otóż przywodzenie do Boga dusz dalekich, które przeczuwają Go instynktownie, lecz Go nie znają i nie służą Mu w Prawdzie, jest największym z miłosierdzi. Powiedziałem[144]: "Zanieście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu". Ale czy sądzisz, że to polecenie dałem tylko owym dwunastu i ich bezpośrednim następcom w kapłaństwie? Nie. Chcę, aby każda prawdziwie chrześcijańska dusza była duszą apostolską. Przywodzenie dusz do Mnie pomnaża moją chwałę, ale pomnaża też chwałę dobrego i wiernego sługi, który swoją ofiarą przyczynił się do powiększenia mej trzody. Święta, którą kochasz[145], uczyniła więcej niż stu misjonarzy, lecz jej chwała w Niebie jest stokroć większa, ponieważ poznała doskonałość miłosierdzia na ziemi i wyniszczyła samą siebie, by dać prawdziwe Życie bałwochwalcom i grzesznikom. Ty mówisz Mi: "Ale, Panie, kiedy ktoś zgrzeszył przeciw Tobie i trwa w grzechu, jest martwy dla życia łaski". To prawda. Lecz Ja jestem Tym, który wskrzesza, i wobec łez tych, którzy płaczą nad zmarłymi dla łaski, uwalniam moją nieskończoną moc. Trzej zmarli z Ewangelii zostali przywróceni do życia, bo nie umiałem oprzeć się łzom ojca[146], matki, siostry. Dusze-ofiary i dusze apostolskie muszą być siostrami, matkami i ojcami biednych zmarłych dla łaski i przychodzić do Mnie ze zwłokami nieszczęśnika w ramionach, na ramionach, jako swym najcięższym krzyżem, i cierpieć za niego, aż wypowiem słowa Życia".
PRZYPISY
[144] Powiedziałem w Mateusza 28:19; Marka 16:15.
[145] Świętą, którą kochasz, jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus, jak zauważa pisarka na maszynopisie. Teresa Martin (1873-1897), karmelitanka z Karmelu w Lisieux o imieniu Teresa od Dzieciątka Jezus, kanonizowana w 1925 r., w 1927 r. została ogłoszona patronką misji i wszystkich misjonarzy. Wspomniana już 10 maja.
[146] ojca (Jaira: Mateusza 9:18-19, 23-26; Marka 5:22-24, 35-43; Łukasza 8:41-42, 49-56), matki (wdowy Naim: Łukasza 7:11-15), siostry (Marty, ale także Marii: Jana 11:17-44).