QUADERNI

13 marca 1946 r.

[Z tej samej daty jest rozdział 401 Dzieła EWANGELIA. Fragment, który przytaczamy, jest zapisany w dwóch zeszytach. W jednym zeszycie znajduje się po zapisie z wtorku 12-3, a poprzedza go adnotacja w nawiasie: to jest zapisane także w zeszycie Ewangelii. W drugim zeszycie następuje po rozdziale 401 Dzieła EWANGELIA, a kończy go adnotacja w nawiasie: to jest zapisane także w zeszycie kierownictwa duchowego]

Mój Jezus po Bożemu pociesza swój fiołek. Mam Jego Boską Obecność niemal nieustannie. A dziś rano, podczas Komunii Świętej, przesunął się i stanął obok Ojca... A potem, gdy żarliwie się modliłam — a nawet uklękłam, tak jak potrafię, to znaczy cała skrzywiona, pochylona, opadająca na pięty i na poduszki, czując śmiertelne bóle z powodu przyjętej pozycji — do mnie, która mówiłam: "Widzisz, Panie! Ty widzisz! Boję się, że Józef, Paola, Marta i inni zrażą się do Kościoła... A poza tym... Gdybym popadła w zniechęcenie, w zwątpienie co do prawdziwości Głosu? Mogłabym zgubić siebie, zgubić Ciebie...", Jezus odpowiedział: "Dusze ofiarne nigdy się nie gubią". Żyję z tą perłą w sercu... i fale pokoju, radości wypływają z Boskiej perły, ogarniają mnie całą, nasycają mnie... Później poczta przyniosła mi z Karmelu relikwię św. Teresy z Ávili oraz fotografię papieża Piusa X, Papieża, który do mnie przemówił[1] i dodał mi otuchy, bym szła dalej moją drogą, bo "to podoba się Panu". Wzruszyłam się jednym i drugim. Św. Teresa z Ávili może mnie zrozumieć, a święty Papież może mnie strzec, tam, w Rzymie... Włożyłam relikwię pod poduszkę, a Papieża postawiłam na moim nocnym stoliku. Dla ochrony.

PRZYPISY

[1] rozmawiał ze mną 8 lutego 1946 roku.