QUADERNI
11 lipca 1943 r.
Jezus mówi: "Kto zabija miłość, zabija pokój. Pokój jest tym żywszy, im żywsza jest miłość. Chcesz poznać miarę tego, jak ktoś kocha? Obserwuj, czy ma w sobie pokój, czy nie. Kto kocha, dobrze działa. Działając dobrze, nie zna niepokoju. Odnosi się to do wszystkich form miłości. Miłość naturalna nie różni się pod pewnymi względami od miłości duchowej. Nie można też powiedzieć, że różni się od niej w swoich reakcjach. Kiedy jakaś istota nie kocha lub źle kocha inną istotę, jest niespokojna, podejrzliwa i skłonna do nieufności, i coraz bardziej powiększa swoje krzywdy, a wraz z nimi automatycznie swoje podejrzenia i niepokoje. Gdy zaś stworzenie nie kocha swojego Boga lub kocha Go źle, niepokój wzrasta w nieskończoność i nie daje już żadnego pokoju. Jak wiatr nieszczęścia, unosi biedną duszę coraz dalej od portu, tak że kończy ona nędznie, jeśli cud Bożej dobroci nie interweniuje, by ją ocalić. To logiczne, że tak się dzieje. Bóg jest bez winy wobec was, dlatego macie bezwzględny obowiązek kochać Go, ponieważ On daje wam miłość, a miłość domaga się miłości. Kiedy odmawiacie Bogu miłości, w naturalnej konsekwencji popadacie w moc księcia Zła. Opuszczacie Światło, a ciemności was ogarniają. Wtedy zaczyna się udręka, która jest etapem przygotowawczym przyszłych kar. Lecz dusza miłująca, pewna tego, że kocha, jest w pokoju. Bliźni może oskarżać ją o najgorsze rzeczy, okoliczności mogą mieć pozory niebiańskiej kary. Ale dusza nie wyjdzie ze swego pokoju. Ponieważ wie, że kocha, niczego się nie lęka. Spójrz na Jana. "Jeden z was mnie zdradzi" – powiedziałem[139]. I to zdanie było jak iskra rzucona w pracowity ul. Wszyscy się nim poruszyli. Winowajca posunął się nawet do tego, by sam się oskarżyć, mówiąc: "Czyż to nie ja?", i otrzymał moją twierdzącą odpowiedź, której jedynie tępota pozostałych nie pozwoliła zrozumieć. Wina ma w sobie taką nieostrożność: zaślepia do tego stopnia, że prowadzi do samooskarżenia. Ale Jan, wierny miłujący, nie oderwał głowy od mojej piersi. Jego pokój pozostał bez drżenia. Wiedział, że mnie kocha, i wiedział jak. Miał na swoją obronę, przeciw wszelkim oskarżeniom i wyrzutom, swoją miłość i swoją czystość. Pozostał – z głową, która nie umiała zdradzić – na Sercu, które nie umiało zdradzić. Daję ci Jana za wzór. Od lat daję ci go jako orędownika. Pamiętaj. Najpierw wstawiał się za tobą, teraz poucza cię o dwóch przymiotach, które czynią ucznia umiłowanym: o miłości i czystości. Im bardziej będziesz w nich wzrastać, tym bardziej będzie w tobie wzrastał pokój. A wraz z pokojem – całkowite zawierzenie się memu Sercu. Śmierć miłujących nie jest przemianą: jest doskonałością. Przechodzicie od odpoczynku utrudnionego przez materię do wolnego odpoczynku ducha w Bogu. To nic innego jak ściślejszy uścisk w żywszym świetle. Oto śmierć, jaką zachowuję dla tych, którzy Mnie kochają. Śmierć w pokoju po życiu w pokoju. A w moim Królestwie – wieczny Pokój."
PRZYPISY
[139] dissi in Matteo 26, 21-25; Marco 14, 18-21; Luca 22, 21-23; Giovanni 13, 21-30.